Artystycznie w Szklarskiej Porębie

Szklarska Poręba – miasto położone u podnóża Karkonoszy i Gór Izerskich. Od wieków związane z hutami szkła i poszukiwaniem kamieni szlachetnych. Pierwsze huty założono już w połowie XIV wieku i przez kolejne stulecia ta gałąź przemysłu dominowała na tych terenach. Ciekawym zjawiskiem były tak zwane „wędrujące huty szkła”, które przemieszczano wzdłuż dolin potoków w głąb gór, ze względu na stałe zapotrzebowanie na drewno. Od połowy XIX wieku wspaniała przyroda Sudetów zaczęła przyciągać turystów, spragnionych górskich wędrówek, a pod koniec wieku także artystów, dla których miejsce to stało się kolonią artystyczną na wzór podparyskiego Barbizon czy prowansalskiego Arles. Obecnie Szklarska Poręba, której nazwa pochodzi od szklarskich poręb, na których powstawały osady pasterskie, pozostaje znaną i lubianą miejscowością turystyczno-wypoczynkową i ważnym ośrodkiem sportów zimowych. O każdej porze roku czeka na przyjeżdżających świetnie rozwinięta baza noclegowa (http://meteor-turystyka.pl/noclegi,szklarska-poreba,0.html) i gastronomiczna, dobrze oznakowane szlaki górskie, wiele wyciągów i tras narciarskich oraz całe mnóstwo innych atrakcji, dzięki którym wczasy w Szklarskiej Porębie będą udane, a czas ciekawie wykorzystany.

Dla osób kochających sztukę, jednym z obowiązkowych punktów w trakcie pobytu jest odwiedzenie Domu Wlastimila Hofmana – malarza czeskiego pochodzenia, który przez ponad dwadzieścia lat żył i tworzył właśnie tutaj. Dom obecnie jest własnością prywatną, jednak po umówieniu się można zwiedzić pracownię i pokój gościnny. Wlastimil Hofman był uczniem Jana Stanisławskiego, Leona Wyczółkowskiego i przede wszystkim Jacka Malczewskiego i kontynuatorem stylu symboliczno-alegorycznego. Przez Jana Sztaudyngera nazywany „malarzem wewnętrznego blasku”, choć w jego obrazach jest wiele smutku i melancholii. Wizyta we Wlastimilówce przenosi nas do świata artysty – w pracowni nadal stoi sztaluga z portretem, na stole leżą farby i pędzle – można z bliska obejrzeć warsztat artysty, przyjrzeć się pociągnięciom pędzla, światłocieniom. Można poczuć klimat kolonii artystycznej, wyobrazić sobie spotkania artystów w małym pokoju gościnnym i spróbować „uchwycić rzeczy nieuchwytne”, tak jak czynił to Wlastimil Hofman w swoich dziełach (jak to określił Feliks Manggha Jasieński). Po tak dużej dawce sztuki idziemy jeszcze na cmentarz, by zapalić świeczkę na grobie malarza, którego sztuka będzie trwać wiecznie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>